Gdy chcesz się z kimś spotkać, umawiasz się w bramie; Czy chcesz, czy nie – w bramie ocierasz się ramieniem o ramię śmiertelnego wroga, wpadasz w objęcia przyjaciół, unikasz wyroku sędziego, kradniesz pitę sprzedawcy akurat pochłoniętemu kłótnią, modlisz się, pochylasz się na żebrakiem, oddajesz hołd królowi, odkrywasz twarz osobie przeznaczonej, uskakujesz spod kół rozpędzonych wózków dostawczych i traktorów z górą śmieci miasta, wahasz się, słuchasz głosu wylękłego serca, skryty w chłodnym cieniu układasz kolejny hołd dla wieczności, co znamienne, żyjąc tu nie przywiązujesz się do dat, historii – sam jesteś historią – nie zwracasz uwagi na architekturę – jesteś jedną z bram – masz spracowane ręce, czujny wzrok, pistolet za paskiem, żyjesz tu chwilę zaledwie i nieskończenie umierasz.
czytaj wszystkie opowieści Janusza Makucha